I znowu oberwałam.
Tym razem strzałą zanurzoną w jadzie
Żmii, która oplata cielskiem moje serce
I kąsa je, truje, atakując też umysł.
Ile razy jeszcze dostanę
Zanim się poddam?
Ile razy zrównam się z ziemią,
Nim stracę siłę i pewność siebie?
Poprosiłam o pomoc i ją dostałam.
Zaszczepiono mnie na jad mojej żmii,
Ale szczepionka jest stara i nie ma tej siły,
Którą miała. I odporność moja spada.
Osłabłam.
Znowu boję się szpilek wbijanych mi
W skórę, na której zostają ślady.
Pozbędę się ich kiedyś, ale jeszcze długa droga.
Drażni mnie ta bezsilność i czekanie.
Drażni mnie. Tak bardzo.
Chcę już zmierzyć się z tym co muszę
I przerwać monotonię.
I chciałabym się rozpłakać, a nie dam rady.
I chciałabym krzyczeć, a nie wolno mi,
Bo argumenty moje są już nieaktualne.
Drażni mnie to. Tak bardzo.
Ile razy można usłyszeć "źle"?
Ile razy można znieść "nie"?
Ile można patrzeć na dwulicową twarz
I uśmiechać się do niej z przymusu?
Nauczyli mnie - nie wolno im ufać.
Pokazali mi, że w dupie mają własne słowa.
I strasznie cwani są, skurwysyni.
Na wszystko papierek i dokument mają.
Zawsze w życiu widzę iskrę. Widzę
Nadzieję, co da się zapalić jak we mgle halogen.
Ale dzisiaj moja iskra zgasła, a ja nie mam zapałek.
I drażni mnie to. Tak bardzo.
Całkowicie nie wiem jak ten wiersz nazwać. Jakieś pomysły na tytuł? Piszcie w komentarzach ;)
O kim piszesz? ;)
OdpowiedzUsuńPrzeplatają się w każdym moim wierszu uczucia i historie zarówno moje, jak i ludzi z mojego otoczenia ;)
OdpowiedzUsuń